Logo SEGA-SKY i Dr. Robotnika z serii Sonic

SEGA-SKY

Niebo dla fanów konsol Dreamcast i Saturn od 2005 roku

Autor - radEk → Dreamcast Survival Horror

The Ring: Terror's Realm - Recenzja gry

Średnia ocena: 5.66 na podstawie recenzji

"The Ring" wniósł powiew świeżości do gatunku filmów grozy. Historia przeklętej kasety VHS której obejrzenie zwiastowało śmierć w ciągu 7 dni na dobre wpisała się w klasykę kina straszącego. Natomiast sama postać morderczej Samary wyłaniającej się ze studni jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów w popkulturze. Zaraz ktoś spyta jakiej Samary? Przecież to Sadako nawiedzała tych nieszczęśników co podnosili słuchawkę telefonu. Racja, ale to zależy, którą wersję "The Ring" oglądaliśmy.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 1 - Okładka gry

Pierwszy był film wyprodukowany dla japońskiej telewizji w 1995 roku -- "Ringu: Jiko ka! Henshi ka! 4-tsu no inochi wo ubau shôjo no onnen" lub też znany bardziej jako Ringu: Kanzenban. W 1998 roku powstał film kinowy "Ringu" - również produkcji japońskiej. Najbardziej znana wersja to amerykański remake z 2002 roku z Naomi Watts w roli głównej, gdzie Sadako przemianowano na Samarę. Sukces marki "The Ring" zaowocował szeregiem sequeli, mniej lub bardziej udanych, doszło nawet do połączenia z uniwersum The Grudge, gdzie Sadako stawała do walki z Kayako. Wszystko to nie byłoby możliwe bez Koji Suzukiego, czyli autora książek na podstawie których powstały filmy. Pierwszy tom nazwany "Ring" został wydany w 1990 roku i doczekał się dwóch sequeli -- Spiral oraz Loop. O ile druga część doczekała się również swoich adaptacji filmowych, tak trzecia została zaadaptowana na grę i wydana jako exclusive na Dreamcasta w 2000 roku.

Cała gra jest luźno oparta na książce i jedynie czerpie z niektórych motywów tam przedstawionych. Główną bohaterką jest Meg Rainman, świeżo zatrudniona pracownica CDC, czyli Center for Disease Control. Na jej nieszczęście, w przeddzień rozpoczęcia pracy, czterech pracowników CDC, w tym Robert - chłopak Meg; umiera w dziwnych okolicznościach. Jedyną wskazówką łączącą te zgony to program komputerowy o nazwie RING nad którym pracowała cała czwórka. CDC zostaje postawione w stan lockdownu i to właśnie Meg będzie musiała rozwiązać zagadkę tajemniczych śmierci i ustalić jaki związek z tym wszystkim ma RING oraz samo CDC.

"The Ring: Terror's Realm" generalnie wpisuje się w gatunek survival horrorów, widać inspirację serią Resident Evil -- wygląd ekwipunku, możliwość przeładowania broni w menu, widok otwieranych drzwi przy przechodzeniu do innych lokacji, skrzynie do przechowywania przedmiotów czy samo strzelanie są żywcem przeniesione z gier Capcomu. Nie ma co się dziwić, z perspektywy czasu te rozwiązania stały się "złotym standardem" tego gatunku. Sama gra jest całkowicie w 3D z opcją wybrania kamery śledzącej akcję. Domyślnie ustawiona jest klasyczna residentowa, ze statecznymi rzutami. Oprócz niej jest także widok FPP oraz TPP. Warto sprawdzić wszystkie, bo doznania z gry mogą znacznie się różnić.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 3 - Walka z przeciwnikiem

Gameplay można podzielić na dwie, przeplatające się ze sobą części. W pierwszej, typowo eksploracyjnej, zwiedzamy cały kompleks CDC i wraz z postępami w fabule otwieramy nowe piętra i pomieszczenia. Całość sprowadza się do rozmów z pracownikami, znajdowaniu kluczy lub kart dostępu oraz czytaniu źle wyjustowanych notatek. Generalnie biegamy z punktu A do B żeby otworzyć punkt C i wrócić do punktu A. Nic szczególnego. Grze oberwało się, że nie wiadomo gdzie iść i co robić. Na mapie nigdzie nie są oznaczone cele (jedynie znajdowane notatki są wyświetlane jako wykrzykniki, nie wiadomo po co to) ale Meg zawsze komunikuje co w danej chwili trzeba zrobić lub gdzie iść, wystarczy grać uważnie i nie skipować dialogów jak oszalały. Skoro o dialogach mowa, są one tak złe, że aż dobre, a same głosy postaci i intonacja wypowiadanych zdań to poziom gęstości przebijający nawet pierwszą cześć Resident Evil. Szkoda, że cała gra nie posiada voice actingu. Ten jedynie ogranicza się do intra i kilku przerywników filmowych. Bezpośrednie tłumaczenie z japońskiego na angielski, totalnie ignorujące różnice semantyczne obu języków prowadzi do komicznych dialogów i wewnętrznych dywagacji Meg.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 2 - Gameplay

Druga cześć jest bardziej nastawiona na akcję, ale nie porzuca elementów eksploracyjnych. Poruszamy się także po kompleksie CDC, ale w alternatywnej rzeczywistości, coś jak w Silent Hill. Niestety są to te same pomieszczenia, ale w mroczniejszym i post apokaliptycznym anturażu. Tutaj już są do wykonania konkretne zadania, często okraszone limitem czasowym, czyli to co gracze lubią najbardziej. Niektóre są abstrakcyjne, np. trzeba odzyskać klucz, który ukradła wielka małpa (sic!) Skąd się wzięła małpa? Po co małpie klucz? Jak go ukradła? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi... Oczywiście są też bardziej przyziemne zadania jak uruchomienie generatora aby przywrócić prąd.

Przeszkadzać w tym wszystkim będą przeciwnicy, którzy są trochę od czapy. Wampiropodobne stwory, jakieś jaszczurki, wspomniane małpy (małe i duże) czy monstra przypominające diabły. Misz-masz totalny i gra jakoś próbuje wyjaśnić skąd się one wzięły, ale ja nie kupuje tego. Te małpy i jaszczurki to jeszcze mogę zrozumieć, wiadomo, centrum badań nad wirusami, ale diabły? Tego moja głowa już nie ogarnia. Arsenał do walki to raczej standard. Początkowo do dyspozycji jest pistolet i nóż (całkowicie bezużyteczny). Później w łapska wpadnie shotgun, wyrzutnia granatów, karabin, a nawet katana. Jest też ukryta broń w postaci wyrzutni rakiet. Strzelanie działa na zasadzie auto-aimu, ale trzeba mieć zapaloną latarkę, wtedy mamy pewność, że pociski trafią w cel. Fajnym patentem jest możliwość celowania w nogi, co skutecznie spowalnia wrogów.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 5 - Postać Meg

Generalnie światło zwabia przeciwników, którzy potrafią zablokować Meg, a ta w zapętlonej animacji otrzymywania obrażeń dokona swego żywota i trzeba wgrywać stan gry. Co prawda jest tutaj unik w tył, który może uchronić przed stun lockiem, ale głównie jest on przydatny w sytuacjach kiedy z szafy lub otwieranych drzwi wyskakuje maszkara. Okienko na wykonanie go jest bardzo małe, więc dobry refleks jest wskazany. Poza tym sama animacja tego uniku to dobre jajca -- radosne pląsy niczym na dożynkach w Pierdziszewie Górnym. Nie zawsze warto otwierać ogień do wszystkiego co się rusza, czasem lepiej przekraść się przy wyłączonej latarce pomiędzy przeciwnikami, którzy nie grzeszą inteligencją.

Jest to o tyle istotne, bo na naszej drodze staną też bossowie i to na nich warto oszczędzać amunicję. Niestety nie są oni niczym nadzwyczajnym -- pierwszy to po prostu duża małpa, drugi to duży diabeł, a trzeciego pozostawiam do samodzielnego odkrycia. W grze nie uświadczymy też żadnych zagadek, a szkoda. Aha, gra też w żaden sposób nie wykorzystuje VMU, nawet nie wyświetla nic na ekraniku.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 6 - Walka z bossem

Wodotrysków w warstwie technicznej też nie uświadczymy. Graficznie jest raczej średnio, pomieszczenia kompleksu CDC świecą pustkami, obiektów tutaj jak na lekarstwo. Jest nudno i bez polotu, ale w zasadzie czego można się spodziewać po biurowcu? Rozbawiły mnie bardzo wiszące obrazy w niektórych pokojach, jak np. majestatyczny portret kibla z podpisem "toilet" lub obrazek kota z tekstem "CATCATCATCATCAT". Twórcy chyba wrzucili to jako place holdery, zapomnieli zmienić i tak już zostało. Same postacie są poprawnie wykonane, chociaż głupkowaty uśmieszek Meg towarzyszący jej przez całą grę irytuje jak cholera. Sama główna bohaterka jest nieświadoma niczego co wokół niej się dzieje. Nawet kiedy wszyscy krzyczą jej prosto w twarz oczywistą prawdę, ta zbywa to tekstem -- "No way, impossible, you must be kidding!" A kiedy dochodzi do niewygodnej dla niej sytuacji, ta mdleje, PIĘĆ RAZY w ciągu całej gry.

Słów kilka o przeciwnikach, ich design to sztampa i nic co byśmy nie widzieli w innych grach, ale pochwalić trzeba ich wykonanie -- szczegółowe tekstury pozwalają wyraźnie dostrzec, np. pojedyncze łuski na ciałach diabłów, czy tam wampirów. Komicznie za to wypada samo tytułowe intro. Karykaturalne mordy o nieforemnych kształtach śnią mi się po nocach do tej pory, to trzeba zobaczyć na własne oczy. No i te udźwiękowienie... Już na samym początku, w menu głównym, wita nas dźwięk rozbryzgującego pomidora niczym z jakiejś slap stickowej komedii. Wystarczy wpisać w YT "Cartoon splat sound effect" aby wiedzieć z czym mamy do czynienia. Ten sam dźwięk jest przy otrzymywaniu obrażeń oraz zapisywaniu gry. Podobna sytuacja -- wrzucili jako place holder i zapomnieli, bo nie wierzę, że dali to z premedytacją aby sabotować własną grę.

The Ring: Terror's Realm Screenshot 4 - Eksploracja

Cały budynek CDC jest podzielony na dwa piętra + piwnicę i każde z tych pięter ma swoją ściężkę muzyczną. Niektóre tracki zaczną drażnić już po pierwszym loopie, tak inne są naprawdę dobre i przyjemnie się ich słucha, zwłaszcza muzyka przygrywająca na pierwszym piętrze (bo w USA nie ma czegoś takiego jak parter) i podczas zapisywania stanu gry. Generalnie muzyka jest charakterystyczna i zapada w pamięć, aczkolwiek może być męcząca.

"The Ring: Terror's Realm" bardzo często jest określany jako jedna z najgorszych gier na DC, czy słusznie? To już zostawiam do osobistej oceny. Gamespot ocenił grę na 4/10, Official Dreamcast Magazine wystawił notę 2/10, a ekstremalnie niska notę 1/10 dał serwis Planet Dreamcast. Trochę niesprawiedliwie, bo faktem jest, to że "The Ring: Terror's Realm" nie robi niczego jakoś specjalnie źle, ale nie robi też niczego nadzwyczajnie dobrze -- ot, taki średniaczek z dużym potencjałem śmiechowym, może też dlatego Famistu wystawiło jedną z większych ocen -- 24/40.

Pomimo narzekań muszę przyznać, że w "The Ring: Terror's Realm" grało mi się zaskakująco dobrze. Gra miała coś co sprawiało, że z chęcią wracałem do niej i parłem naprzód aby rozwikłać zagadkę śmierci pracowników CDC (co zajęło mi około 11 godzin), a twist fabularny przy końcówce nawet mnie zaskoczył. Klimat horroru też się da odczuć. Szkoda tylko, że nic w grze nie jest wyjaśnione do końca, twórcy coś sygnalizują, ale pozostawiają gracza bez odpowiedzi. Przy końcówce wyraźnie czuć, że zabrakło jeszcze od 30 minut do godziny gry, bo historia się urywa i jej rozwiązanie następuje poza kadrem, a my widzimy wjeżdżające napisy końcowe.

Prawdopodobnie developer -- Tycoon, planował zupełnie inną grę, niezwiązaną z uniwersum "The Ring". Świadczą o tym nie wykorzystane assety czy postacie. Bardzo możliwe, że gra miała też mieć dwójkę grywalnych bohaterów, ale to tylko domysły. Wydawca, Asmik Ace, nakazał jednak developerom zrobienie gry w realiach "The Ring" i Tycoon musiało dopasować uniwersum do tego co już mieli zrobione.

Czy polecam? Nie wiem, ale myślę, że warto sprawdzić, bo grało mi się na tyle dobrze, że odkurzyłem wszystkie filmy i przymierzam się teraz do książek, niech to będzie rekomendacją "The Ring Terror's Realm"... a może jestem po prostu pod wpływem klątwy Sadako i muszę polecać grę każdemu, żeby mnie nie dopadła : )

Werdykt!

Grafika 5.5
Dźwięk 6.0
Rozgrywka 5.5
A jak Wy oceniacie grę?
Ładowanie ocen...

The Ring: Terror's Realm

The Ring: Terror's Realm
Premiera: 2000-09-26
Ilość graczy: 1
VMU: 24 bloki
Producent: Asmik Ace / Tycoon

Kontakt

Masz pytania dotyczące portalu czy kanału na YouTube? Interesuje Cię reklama? Chcesz współtworzyć stronę? Napisz do nas!
• Forum: Zajrzyj i dołącz do naszej społeczności!
• O redakcji portalu: Kliknij po więcej informacji
• E-mail: rolly(@)sega.c0.pl